
Naprawdę nigdy nie myślałem o jakimś pośrednictwie, ułatwiającym nawiązywanie kontaktów. Takie instytucje zawsze kojarzyły mi się dość jednoznacznie – ostatnia deska ratunku dla życiowych sierotek. Nawet nie wiecie, jak się myliłem….
Podczas paru miesięcy współpracy z biurem Duet poznałem wiele ciekawych, atrakcyjnych, sympatycznych kobiet. Nie spodziewałem się tego kompletnie.
Kiedy rozwiodłem się z żoną, miałem 39 lat. Ustaliliśmy opiekę nad synem, syn bywał u mnie w każdy weekend. Wtedy nie zastanawiałem się nad nowym związkiem, raczej szukałem luźnej, niezobowiązującej znajomości. Takie znajomości były, ale jak szybko się zaczynały, tak szybko się kończyły. I cieszyły tylko na chwilę, zapełniały czas.
O Duet Centrum słyszałem już wcześniej, ale jakoś tak ciężko było mi zadzwonić, umówić się na spotkanie. Moje zainteresowanie biurem kończyło się na przeglądaniu strony internetowej, czytaniu ofert. Aż odważyłem się umówić. To było dopiero 5 lat po rozwodzie.
Poznałem wiele kobiet. Jedne spotkania kończyły się na jednym spotkaniu, inne znajomości próbowałem rozwijać. Podobał mi się sposób pracy biura. Propozycje były przygotowywane w oparciu o rozmowę ze mną, spełniały moje podstawowe wymagania odnośnie wieku, stanu cywilnego, miejsca zamieszkania, zainteresowań, fizyczności, itd. To naprawdę dużo... A potem działałem już sobie sam.
Poznałem Basię, przy której zatęskniłem za związkiem. Za partnerstwem, przyjaźnią, zaufaniem, domem. Nie tylko za seksem, jak to do tej pory bywało.
Basia podobnie jak ja, też jest rozwiedziona. Może właśnie dlatego tak świetnie się rozumiemy. Spotykamy się od ponad trzech lat, mieszkamy razem. Większość ludzi myśli, że jesteśmy małżeństwem, że córka Basi jest moją córką. Właściwie to jest, bo tak ją traktuję.
Dariusz (47 lat) z Sochaczewa